TRIVIAL THORN „Ravenousness”
Miło jest posłuchać ponownie „Ravenousness” tym bardziej, że tym razem jest oprawiony w ładną okładeczkę i co najważniejsze znalazł się wydawca w postaci debiutującej wytwórni Sabbath prod. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że muszę skrobnąć coś nowego a jak znam życie to chyba mi nie wyjdzie.
TOMORROW'S EVE „Mirror Of Creation”
Z pośród tysięcy zespołów na całym świecie co jakiś czas wyłania się twór, który poprzez muzyczne eksperymenty wybiega swoją muzyką poza konwencjonalne ramy szeroko pojętego metalu. Między innymi chodzi mi o progresywny metal, którego przedstawicielem również jest TOMORROW'S EVE.
TIAMAT „Skeleton Skeletron”
Myślę, że tą płytą lider jednej z najważniejszych grup rockowych (bo nie można już chyba Tiamatu nazwać zespołem stricte metalowym) lat dziewięćdziesiątych udowodnił, że jest geniuszem. W ciągu dziesięciu lat działalności na scenie skomponował pięć albumów zupełnie różnych stylistycznie, z których właściwie każdy stał się klasyką gatunku (może oprócz debiutu).
THY DISEASE „Cold Skin Obsession”
THY DISEASE jest zespołem typowym dla krakowskiej sceny. Gra death metal infekując w to najprzeróżniejsze schizy, głównie klawiszowe.
THORN „Whenever…”
Jak zobaczyłem okładkę, to już nabrałem sympatycznych skojarzeń do tego krążka. O rety?! Chłopaki na okładkę wybrali obraz, autentyczny obraz, malowany pędzlami, wiecie, no kurcze, dzieło sztuki!!! Nie zrobili, co najprościej, jakiejś kaszy na komputerze, nie zbełtali kurcze i nie ponawrzucali filtrów i w efekcie nie powstała geometryczna ruina barw, tylko sięgnęli po jakiś holenderski, tudzież może poprawniej rzec flamandzki obraz.
THORN „Whenever…”
I co ja biedny ¿uczek mam napisaæ o nowym materiale THORN? Ca³kowicie czegoœ innego spodziewa³em siê po “Whenever”, a tutaj Peter podsy³a do bólu techniczne granie. Po dwóch ostatnich wydawnictwach przyzwyczajony zosta³em do czegoœ ¿ywszego, bardziej melodyjnego, a otrzyma³em to, co otrzyma³em! Chocia¿ nadal pozosta³a im nutka orientalnego grania i to ju¿ jest pierwszy plus…
THINE „A Town Like This”
Debiutancki album Anglików z Thine brzmi bardzo niepokojąco. Mieszają się na nim rozmaite wpływy, które rozciągają się od dźwięków trip-hopowych, poprzez melancholijne granie w stylu Anathemy czy Katatonii, aż do klimatu Type O Negative.
TESTAMENT „The Ritual”
Muzycy Testament nigdy nie ukrywali, że ta płyta była robiona pod Alexa Skolnicka. I myślę, że wyszło to formacji na dobre, pomimo panującej opinii, że Kalifornijczycy ulegli powszechnej wśród thrashowców modzie na podążanie tropem Metalliki i jej czarnej płyty i komercjalizowaniu swych kompozycji poprzez uproszczenie muzyki i uładzaniu brzmienia, vide Megadeth „Countdown To Extinction”, Exodus „Force Of Habit”, Anthrax „Sound Of White Noise, itp.Małą różnicę sprawi wam pewnie fakt, iż już po trzeciej płycie „Practice What Yuo Preach”, wydanej ładnych parę lat przed black albumem, członkowie Testamentu w wywiadach przyznawali się do brania pod uwagę także względów komercyjnych.
TESTAMENT „First Strike Still Deadly”
Mam nadzieję, że Testamentu nie trzeba nikomu przedstawiać. To przecież klasyk thrash metalu nie od dziś.
TESLA „Psychotic Supper”
Jeśli nie istnieje dotąd termin w muzyce elektryzujący heavy metal, to szybko należy go wydestylować i dołączyć do odpowiednich słowników, gdyż TESLA z całą pewnością, gra taki gatunek. Żywy, nieobliczalny, wirtuozerski, energetyczny, kopiący metal osadzony w rock'n'rollowych i bluesrockowych podłożach, trzepiący w samo serducho i z serducha wychodzący.
