CACOPHONY „Speed Metal Symphony”
Tą płytę powinien znać każdy gitarzysta grający Heavy Metal. Chyba każdy kto ją słyszał zgodzi się z tym stwierdzeniem.
BUTCHERED „New Methods For The Advanced Sadist”
Niestety w tym momencie zespół już nie istnieje i… Pozostał tylko żal po utracie tak wspaniałego cudownego, przepięknego…
BURNING ABYSS'zine „Compilation vol. 5”
Dwadzieścia zespołów przez 72 minuty i prawie wszystko to szybkie, brutalne granie z kręgu death metalu, więc materiał tylko dla naprawdę wytrwałych. Ale poza deathem znajdzie się też heavy – DREADLINE, czy heavy/thrash – HYDRA, FAUST lub też trochę thrashu – WASTELAND, lub death/thrash he, he…
BRAQUEMARD „Unforgetable In Paradise Demo”
Viva death metal!!! Tak, tak to kolejny przedstawiciel chlubnego gatunku. Co prawda mało znany, ale za to obiecujący band.
BRAQUEMARD „Promochaos”
No powiem wam, że BRAQUEMARD zaskoczyli mnie tym promo bardzo mile. Znam ten zespół z ich poprzedniego wydawnictwa „Unforgettable In Paradise”, ale to, co zawiera ten materiał, to jakby inny zespół.
BORING „The Darkest Innerself”
W życiu czegoś takiego nie słyszałem!!! Ktoś w ogóle tego słucha??? Siedemdziesięcio kilku minutowe monotonne bardzo transowe i przeraźliwie psychodeliczne trwanie wibrującego dźwięku pochodzącego jakby ze sprzężenia zwrotnego gitary z głośnikiem o różnym natężeniu. Mało tego!!! Klimat jest uzupełniany przez dęty instrument Aborygenów (jak mniemam) – głęboki, basowy, charczący dźwięk pochodzący prosto z głębi zwierzęcej duszy.
BORGMASTER DAHL „Demo”
Demówkę poprzedza zdaje się intro w postaci utworu „Przebudzenie” – klimatyczne, melodyjne połączenie gitar i klawiszy. Kolejne utwory (śpiewane po polsku) to mieszanka thrash/death z wyraźną dominacją black metalu (za czym stoi chociażby black'owy wokal, brzmienie gitar i bardzo często używane black'owe riffy).
BLOODFEAST „Promo 2002”
Ciężka muza… ciężka…
BLOODFEAST „Crucified Again Promo”
Pierwsze, co rzuca się w oczy, to niesamowicie wciągająca okładka. Hm…
BLASPHEMY RITES „Demo”
Co pomyśli sobie her Ciosek o panu Grabowskim? Odpowiedz jest jedna! Głupi palant człowiek mu podsyła materiał do recenzji a ten buc pierdolony milczy! I ma rację, bo kim że jestem? Od początku przyświecał mi jeden cel, a mianowicie wspierania lokalno-regionalnej sceny… krótko mówiąc taki mały patriotyzm!!!! A co ja robię w tym momencie, nic ciekawego! Siedzę i piję do lusterka, bo bez tego ani rusz! Obczaiłem całość, którą otrzymałem od Pawła i stwierdziłem, że BLASPHEMY RITES jest „czarnym koniem” naszej sceny, chyba, że nastąpi koniec naszego pieprzonego globu (w końcu wojna już trwa od kilku godzin) miejmy nadzieję, że to jeszcze nie teraz! Fajnie, że są ludzie, którzy potrafią stworzyć muzę adekwatną do naszych warunków, jeśli wiecie, o co mi chodzi! Mianowicie chodzi mi o to, że słuchając, BLASPHEMY RITES zapomina się o wszystkim, co przygniata, na co dzień!
.
