BLACK SABBATH „Mob Rules”
W '81 roku Tony Iommi poznal Ronie'go James'a Dio (wokaliste Rainbow) pomyslal, ze Ronnie moglby byc wokalista Black Sabbath i tak tez uczynil. Wyrzucil Ozzy'ego za naduzywanie alkoholu i narkotykow.
BLACK SABBATH „Dehumanizer”
Otwierający album ciężki za sprawą super przygniatającej uszy perkusji “Computer God” to znakomite przypomnienie, że BLACK SABBATH w 1992 roku, w swym drugim z najważniejszych składów, a więc po epoce eksperymentów na stanowisku wokalisty (po opuszczeniu go przez Ozzy Osbourne, a potem Ronnie James Dio), kiedy to trafił tu m.in. Ian Gillan (cóż, nie zawsze kolekcja gwiazd potrafi zagrać w jednej drużynie), pojawiał się Martin i inni cienko piejący wokale, a więc kiedy ponownie przed sitko trafił Dio, ponownie zatrzęsła się ziemia i od razu powiało sensacją.
BLACK ALTAR/VESANIA „Wrath Ov The Gods/Moonastray”
Ile to czasu upłynęło zanim Shadow doprowadził marzenie swego życia do realizacji? Ile kapel miało pojawić się na tym splicie? W sumie teraz jest to nieważne, kto to pamięta! Podobno wszystkie kopie tego splitu są numerowane krwią! Ja otrzymałem płytę z numerem, 275 na 666, czyli coś to może mówić?! Cieszę się, że BLACK ALTAR nie skończył na kasecie „Na uroczysku”. Szkoda byłoby, aby wiara nie przekonała się, jaką drogę pokonał Shadow od tego czasu, a zaszedł daleko, bo aż na swoją prywatną Golgotę! To nie jest już ta sama formacja i muza nie ta! Każdy z nas dorasta i on dorósł do swoje roli.
BIOROT „H.A.F.E.Z. (Hellfire Awaits Firstborn Evil Zombies) Demo”
Całkiem, czego innego spodziewałem się po tej płytce. A co otrzymałem? Chujowo nagrany i całkiem przeciętny materiał.
BESATT „Hail Lucifer”
Kapela wymyśliła najciekawsze fleyersy, jakie widziałem. Kto nie widział niech żałuje, ale nie o tym miała być mowa…
BENIGHTED „Harbingers Of The Victorium Aeternus”
Sataniści ze Stanów Zjednoczonych Ameryki wykombinowali sobie, że zawojują świat muzyką będącą połączeniem skandynawskiego black metalu z naleciałościami symfonii z obowiązkowymi klawiszami. Nie jest to zła muzyka, ale i do wybitności jej sporo brakuje.
BEHEADED „Resurgence Of Oblivion”
Kolejny mini. Tym razem padło na BEHEADED z Malty.
BEAST PETRIFY „In The Circle Of Time Demo”
Kto by pomyślał, że w Singapurze istnieje sobie metalowy zespół – nie jakieś tam blacki – ale najprawdziwszy speed/thrash metal i to na dość wysokim poziomie technicznym. Co prawda brzmienie jest nie do końca dopracowane, ale przy tak dużej ilości partii solowych gitar, zmian tempa i aranżacji nie jest to tak istotne.
BEAST PETRIFY „Demo”
Jest to kolejny materiał ambitnych singapurczyków. Niestety jest gorzej nagrany (jeśli chodzi o szumy), choć brzmienie jest lepsze i od razu słychać prawdziwe możliwości Al.
BARATHRUM „Eerie”
Materiał podesłał mi gościo z Perplexed Time Distribution zapewne w celu m.in. reklamy jego distro.
