NIGHTWISH „Dark Passion Play”
Nadal nie umiem dojść do Siebie po stracie Tarji Turunen, i może pomyślicie, że jestem szczylem czy coś w ten deseń, ale dla mnie po jej eksmisji z szeregów NIGHTWISH cząstka muzycznego świata się po prostu zawaliła. Piękny operowy głos urodziwej Finki która była niekwestionowanym symbolem grupy, został zamieniony na bardziej rockowy i bliższy przeciętnemu słuchaczowi.
HELLOWEEN „Find my freedom”
Osobiście przyznam, że łykam wszystko co HELLOWEEN nagrało z Derisem jako wokalistą. Lubię szokować to i powiem, że do albumów z Kiske czyli legendarnych Keeperów nie wracam tak często jak np do Rabbit Dont Come Easy czy Master of The Rings.
TRIVIUM „Anthem (We are the fire)”
Czy ktoś tego chce czy nie niestety musi przyznać, iż TRIVIUM jest jednym z niewielu zespołów ktory poza swą wielką popularnością ma w sobie pewną bardzo dobrą cechę. Mianowicie umiejętność pisania przebojowych metalowych piosenek utrzymanych w stylistyce aktualnie zbliżonej do thrash metalu.
ARATHYR „Curse Mans Blame”
ARATHYR dojrzał. Jakkolwiek by to nie brzmiało po prostu ich muzyka dojrzała.
ETERNAL DEFORMITY „Frozen Circus”
W cyrku nie byłem dawno, oj dawno. Wspomnień z tego wydarzenia nie mam najlepszych (bądź wcale) ale cóż ten jeden raz jeszcze nie zaszkodzi.
HAVOK „Pwn'em all”
Niczym grzyby po deszczu pojawiają się nam młode thrashowe zespoły – co oczywiście mnie cholernie cieszy. Szczerość bijąca tym razem od chłopaków z HAVOK jest tak potężna i bije takim entuzjazmem, że niesposób przejść obok tego materiału obojętnie.
3 INCHES OF BLOOD „Fire up the blades”
Sperając w swoich płytach znalazłem album 3 INCHES OF BLOOD. Sama nazwa nie mówiła mi wiele, no może poza jakimiś tam przeczytanymi recenzjami czy chwaleniem ich przez kilka bardziej znanych nowych amerykańskich kapel nie wiedziałem o nich nic.
OVERKILL „Immortalis”
Ale krążek wysmażył nam OVERKILL. Bardzo w swoim stylu – bo a jakże tu grać inaczej.
VADER „The upcoming chaos”
W tym roku Olsztyński VADER obchodzi swoją dwudziestą piąta rocznicę istnienia. To szmat czasu, wspomnień i przede wszystkim muzyki jaką obdarował nas rodzimy VADER.
DROWN MY DAY „One step away from silence”
No to się doczekaliśmy zespołu deathcore'owego w Polszy. Co dziwne, nie ma tutaj ani krzty grania wspólnego z dawnymi dokonaniami FRONTSIDE.
