DEEDS OF FLESH „Path Of The Weakening”
Kolejny zespół z Kaliforni, gdzie powoli zaczyna nam się robić jedno z prężniej działających zagłębi metalowych. DEEDS OF FLESH, bo o nich tutaj mowa, w zeszłym roku wydali swój trzeci już duży krążek, który z kolei z przyczyn słabej raczej promocji w Polsce, postaram się wam przybliżyć.
DEATHLOCK „Demo”
Właściwie to nie wiem, dlaczego mi akurat przypadło w udziale recenzowanie dokonań tego zespołu. Ale, klamka zapadła, i moja w tym głowa, aby ten materiał wam w miarę przybliżyć.
DEATHCAMP PROJECT „Wired”
Przede wszystkim jest na tym krążku duszno, oj duszno jak cholera. Chwilami nie ma czym oddychać.
DEATH CERTIFICATE „A Life Without Conscience”
Nie samą żabą Francuz żyje, gdyż konsumuje on inne rodzaje nie – materii, dając nam niekiedy ciekawe efekty jej przemiany. Tym razem w moje rączki trafiła płytka death metalowej formacji – z kraju winem i szampanem płynącego – DEATH CERTIFICATE.
DEATH „Scream Bloody Gore”
Nie wiem, czemu istnieje taka grupa twardogłowych w death metalu, która uparcie toleruje tylko tę płytę DEATH… i żadnej innej. Może tylko to granie są w stanie zrozumieć? Granie, które stworzył nie przeczę geniusz, ale mający wówczas, jak mniemam kilkanaście lat, wraz ze swymi kolegami, którzy geniuszami nie byli, i chyba nie bardzo czaili geniuszowatość swego lidera.
DEAD SOUL TRIBE „A Murder Of Crows”
Nie od razu przekonałem się do tego albumu. Musiało minąć kilka przesłuchań, żeby dźwięki A Murder Of Crows dotarły do mnie z całą swoja mocą.
DARZAMAT „In the opium of Black Veil”
Muzyka zespołu wyrosła na gruncie dwóch gatunków: 4AD i black metalu zwłaszcza tego spod znaku symfonicznego (a po prawdzie klawiszowego pomiędolonego komputerowo). Jak dla mnie jest ona owszem z tego sortu, którego da się posłuchać, jednak mam poważne zastrzeżenia co do sposobu realizacji wokali.
DARZAMAT „In the flames of black art”
Zespół BIG CYC parę lat temu miał piosenkę pt. „Kręcimy pornola”.
DARK LEGION „Promo”
DARK LEGION jest kolejnym potwierdzeniem tego, że na naszym podwórku też potrafi się grać death metal i to brutalną jego odmianę. Ten zespół z Gdańska to tylko potwierdza.
DANZIG „II: Lucifuge”
Żarty się skończyły! Ktokolwiek po pierwszej płycie myślał, iż Glenowi przejdzie, że stanie się jednak kochanym, dużym, umięśnionym chłopcem – temu teraz musiała solidnie zrzednąć mina. DANZIG wrócił i z furią jakąś, wściekłością iście diabelską oznajmił światu, że odnalazł się pretendent do zawładnięcia kluczami piekła i nieba, że zamierza zawładnąć stolcem, z którego władać będzie życiem i śmiercią.
